
Betonowiec „Ulrich Finsterwalder” na jeziorze Dąbie

Dziś relacja z wycieczki specjalnej jaką odbyliśmy po Zachodniopomorskim. Zabraliśmy naszego Korso na spacer w środku lutego. Założyliśmy mu naszą obroże, kaganiec i smycz. Włożyliśmy do bagażnika protektor ochronny i pojechaliśmy zobaczyć statek „Ulrich Finsterwalder” o kadłubie zbudowanym z żelazobetonu. Zastosowanie do ich budowy betonu wynikało z braku stali podczas II Wojny Światowej.

Statek został zbombardowany 20 marca 1945 roku przez radzieckie lotnictwo w porcie w Szczecinie. Po wojnie statek został odholowany do Inoujścia i zatopiony. Następnie w latach 80 podniesiony z dna i przetransportowany na jezioro Dąbie, gdzie miał służyć jako basen. Jednak jako, że pomysł nie wypalił statek stoi znowu w okolicy Inoujścia i służy jako atrakcja.

Nam udało się wybrać w okolice tego 90m statku od strony Bolesławic. Chociaż dojazd jest tam ciężki, udało nam się tam dostać przed orkanem Sabina. Do betonowca od strony osady prowadzi wąska betonowa droga na której ciężko się wyminąć. Jest to mimo wszystko droga zadbana. W lutym tereny te są podmokłe, a dodatkowo cofka na zalewie Szczecińskim dostarcza dodatkowych atrakcji. Okolica jest naprawdę cudowna. Rozlewiska, kanały i podmokłe tereny są naprawdę majestatyczne. Na pewno warto wybrać się tutaj w ciepłych miesiącach kiedy wszystko kwitnie.

Nas zastał natomiast wiatr południowy do południowo-zachodniego 4 do 5 w porywach 6 w skali Beauforta. Fala można powiedzieć była wysoka, tak jak nad morzem. Jednak słońce i 10 stopni Celcjusza nagradzało te niedogodności w pełni. Statek, bo w końcu o nim mowa w tej relacji jest doskonale widoczny z plaży. Nabrzeże jest szerokie, a jako, że Korso jest dużym psem potrzebującym ruchu, plaża nadała się idealnie do zabawy. Na pewno wszystkim osobą mieszkającym w Goleniowie, Szczecinie, Stargardzie czy Policach polecamy wycieczkę nad betonowiec. Na pewno jest to miejsce do, którego wrócimy latem.